SiteLock

Wykończeni, ale szczęśliwi

            Wszystko zaczęło się od zbiórki przy PSP Golub-Dobrzyń, skąd ruszyliśmy BUSami w kierunku Wądzynia, czyli naszego MCzP. Nie tylko miejsce pobytu okazało się strzałem w dziesiątkę, ale pogoda również nam sprzyjała, co pozwoliło w pełni wykorzystać każdą godzinę na biwaku. Atrakcje były dla nas świetnie dopasowane. Nie tylko sprawiły nam niemało frajdy, ale również nauczyły nowych rzeczy.

            Zaraz po rozlokowaniu się w domkach przystąpiliśmy do pierwszego bloku zajęć. Była to musztra pojedynczego kadeta. Uczyliśmy się postawy zasadniczej i zwrotów. Wow…. Niektórym to się nogi plątały.

            Po obiedzie wyjechaliśmy do Jabłonowa Pomorskiego na halę sportową Zespołu Szkół. Każdy mógł sprawdzić swoje siły podczas testu policjanta, który odpowiadał testowi sprawności fizycznej, wymaganym przy rekrutacji do policji.

            Nie zabrakło również ogniska i integracji w całym tego słowa znaczeniu. Wszyscy zbliżyliśmy się do siebie, przypominając bardziej rodzinę, niż klasę. Wieczorem mieliśmy przyjemność gościć wicedyrektora Dariusza Guzowskiego, który towarzyszył nam ubrany, podobnie jak my, w mundur wojskowy. Od ciepła ogniska wyrwał nas jednak alarm, który poprzedzał wyjście na nocny taktyczny tor przeszkód, który dał możliwość przetestowania swoich sił przy strzelaniu z karabinu snajperskiego, maszynowego i broni krótkiej.

            Dokładnie o północy część żeńska klasy mundurowej przygotowała słodką niespodziankę dla wszystkich chłopaków z okazji ich święta.

            Choć podołaliśmy nie byle jakim zadaniom, nie garneliśmy się do łóżek. Nikt nie przypuszczał, że o 6.30 rozlegnie się głos: POBUDKA, POBUDKA, WSTAĆ!          Przygotowanie do porannego rozruchu fizycznego………. To była masakra, a może tylko sen? Niestety, była to realna pobudka i początek kolejnego dnia na biwaku.

            Po śniadaniu zmagaliśmy się ze sprawdzianem kondycji fizycznej, czyli minitestem z pompek i brzuszków. Przed obiadem czekała kolejna „atrakcja”. Tym razem zadanie pod kryptonimem NORMANDIA. Zadanie wykonywaliśmy w parach i polegało na zwodowaniu łódki do jeziora, a następnie przepłynięciu i powrocie na brzeg z wyciągnięciem łódki z wody. Wiele osób zmoczyło się do suchej nitki w Jeziorze Wądzyńskim, Na szczęście to było ostatnie zadanie a po nim tylko obiad i opuszczanie MCzP.

            Do domów wróciliśmy wykończeni równie mocno, co szczęśliwi, ciesząc się z zaszczytu noszenia na sobie munduru.